Skip to playerSkip to main content
#dailymotion #youtube #facebook #twitter #twitch #motiongraphics #deezer #tv #dlive #instagram #stream #motion #twitchstreamer #fightingmentalillness #twitchclips #twitchretweet #twitchaffiliate #twitchshare #ant #scribaland #tiktok #grecja #spotify #gelio #gry #vimeo #google #motionmate #youtuber #greekquotes
Transcript
00:00:10KONIEC
00:00:41KONIEC
00:01:13KONIEC
00:01:46KONIEC
00:02:08KONIEC
00:02:41KONIEC
00:03:04KONIEC
00:03:05KONIEC
00:03:05KONIEC
00:03:05KONIEC
00:03:06KONIEC
00:03:07KONIEC
00:03:09KONIEC
00:03:10KONIEC
00:03:11KONIEC
00:03:12KONIEC
00:03:14KONIEC
00:03:24KONIEC
00:03:49KONIEC
00:03:50Nie trzeba, dziecko.
00:03:55Nie trzeba.
00:04:00Uśmiechnij się, Anninku.
00:04:18Co odejści z Twoim uśmiechem?
00:04:29Tak się boję o Ciebie, Anna.
00:04:35Tak się boję.
00:04:39Ustaniesz sama.
00:04:45Ostry Teodor Cię lubi.
00:04:49Słuchaj go, Anninku.
00:04:53To szorstki człowiek, ale dobry.
00:05:00Teodorze.
00:05:11Ty ją kochasz, Teodorze.
00:05:15Prawda.
00:05:18Twojem sumieniu oddaję to dziecko, Teodorze.
00:05:25Nie bądź dla niej opiekunem, lecz ojcem.
00:05:31Pamiętaj.
00:05:34Jesteś bratem jej ojca.
00:05:38Nie skrzywdź mnie.
00:05:41Bo ja będę na nią czuwać tam.
00:05:47i jej nie opuszczę.
00:05:56Mam.
00:05:58Mam.
00:05:59Mam.
00:06:03Odwróć.
00:06:05Odwróć.
00:06:15Odwróć.
00:06:22Odwróć.
00:06:24Mięce.
00:06:26Si Yuca nie pięć.
00:06:31Nie dziś się.
00:06:38Po'dagam.
00:06:49Mamu!
00:07:22Mamu!
00:07:40Jedzie! Jedzie! Jaś przyjechał! Jaś przyjechał! Jaś przyjechał!
00:07:57A gdzie jest Panna Ewelina?
00:08:01Oj, Jasiu! Coś tu się stęsknił za Panna Ewelina! Co za kim inny?
00:08:06Nie! Jeszcze przyjechał!
00:08:09Nie, bo się Pani przewróciła!
00:08:12Jak się się Pani Anio przechadza na Pani Anio?
00:08:16No i ja...
00:08:18Nie poznasz ani mój Jasiu!
00:08:21Co się z tej dziewczyny w przeciągu dwóch lat zrobiło?
00:08:24Jak mi Bóg miły, Panna na wydaniu i basta!
00:08:27Ale tu też koncyliarz wygaduje, przecież to dzieciak, jeszcze ma niecalo 18 lat.
00:08:31Wiem, bo Lorka jest od niej starsza o rok.
00:08:33No, no, no! Przepraszam Cię bardzo.
00:08:35Nie o rok, tylko o 10 miesięcy.
00:08:37Kuzyńce to byś odliczał, a siostrze to byś doliczał.
00:08:40Panna na wydaniu! Ja Ci to mówię.
00:08:42Tylko za mało jadam.
00:08:44Musi trochę przytyk.
00:08:45No, no bo takie kurcze, cóż to za żona dla Polaka, no nie Jasiu?
00:08:51Wiedziałam, że żony kupuje się na kilo.
00:08:53A na kilo, na kilo!
00:08:55Co?
00:08:56A wy byście się tylko odchudzali.
00:08:58Ty tak samo.
00:08:59Ty za mało jadasz, także za mało.
00:09:03Linia, sylwetka.
00:09:04Nowoczesna moda.
00:09:06A wiesz do czego ta głupia, zwariowana moda prowadzi, co?
00:09:09Wiem, to, że jeśli tylko 100 tysięcy kobiet rocznie traci po 10 kilo, to milion kilo ciała przepada.
00:09:18A jak byś wiedziała, milion kilo mięska żywej wagi przepada dla nas rocznie bezpowrotnie.
00:09:29A ty się nie śmiej o. Ty chodzisz do konserwatorium, to się na tym nie znasz.
00:09:33Ale zapamiętaj sobie to, co Ci mówi człowiek stary.
00:09:37Stary.
00:09:37Ten, co Ci mówi starszy człowiek?
00:09:41Patrzysz, jak on wylatnia, jak zmężniał.
00:09:46Tak, tak, co?
00:09:48A co, nie mówiłem, że zbębiejesz?
00:09:50A jak Ty się nie chcesz ze mną przywitać, to ja muszę.
00:09:59Dajcie mu spokój, bo ja on sobie odpocznie po podróży.
00:10:04Panno Ewelincju, Pani tak dzisiaj jakoś mizernie wygląda.
00:10:09Mizernie?
00:10:09Może by Pani gruszeczkę zjadła?
00:10:12Może Pan, bo Pan także jakoś nie bardzo.
00:10:15Ja nie będę.
00:10:16To ja zjem.
00:10:17No to ja także.
00:10:19Jakże ja Ci zazdroszczę, Jasiu, tej Twojej pracy.
00:10:22Tego, że jesteś w stolicy.
00:10:24Tak.
00:10:25Uczyć się, pracować, wyrwać się z tej glusza.
00:10:28Wyrwać się z tej gluszy i bawić się, szaleć się.
00:10:32Tylko, że Ty się stąd nigdy nie wyrwiesz.
00:10:34Dlaczego?
00:10:35Niby nie wiesz dlaczego.
00:10:36Bo Kościesza się nigdy na to nie zgodzi.
00:10:38Nie rozumiem.
00:10:40A nie zgodzi się? Zobaczy, że się nie zgodzi.
00:10:43Zobaczymy.
00:10:45No, nie zazdroszczę jej rozmowy z tym przymplomitem.
00:10:49Lorzeczko, jak Ty się wyrażasz?
00:10:51Z kuzyn przyjechał i namawia Cię.
00:10:55A kuzyneczka mu pomaga.
00:10:56No to pięknie, pięknie.
00:10:58A więc Aniu, chcesz opuścić dom rodzinny?
00:11:01A to nieladnie, nieladnie.
00:11:03Tak Ci źle ze mną z nami.
00:11:05Aleś stryju, jestem młoda, chcę uczyć się pracować jak wszyscy.
00:11:10Nie, nie, nie jesteś młoda.
00:11:12Nie Aniu, nie.
00:11:13Jesteś jeszcze dzieckiem, jeszcze dzieckiem.
00:11:18Rozkocznym, utrapionym brzdurcem.
00:11:20Aleś stryju, jestem już za duża na to.
00:11:23Nie Aniu, ciągle jeszcze jesteś dzieckiem i dlatego właśnie Cię nie puszczę.
00:11:27A więc wszyscy, wszyscy mogą stąd wyjechać, tylko ja muszę przez całe życie w tej gluszy.
00:11:31No dobrze, uspokój się, uspokój się.
00:11:34Zrozum, że pragnę tylko Twojego dobra.
00:11:37Obiecałem to zresztą świętej pamięci matce Twojej.
00:11:49Miałem zamiar dać Ci to na imieniny, ale...
00:11:53To dla mnie?
00:11:55A tak?
00:11:58No i cóż, jeszcze jestem takim strasznym tyranem?
00:12:02Boże, jakie cudne.
00:12:04Pozwól, niech Ci włożę.
00:12:08No i co?
00:12:11Zadowolona?
00:12:12O nie, nie Aniu.
00:12:14Co to, to nie?
00:12:15Na to jesteś rzeczywiście za duża.
00:12:19I ażebyś przestala się chmurzyć, obiecuję, że jutro wybierzecie się ze starym Grześkiem...
00:12:26Do puszczy?
00:12:28Do Twojej ukochanej puszczy.
00:12:29Wszyscy, Jaś i Lorka.
00:12:31Jaś i Lorka, wszyscy.
00:12:33Stryj się.
00:12:33Aż idź, idź.
00:12:35Wszyscy, Jaś i Lorka.
00:12:37Odwójcie.
00:12:38Odwójcie.
00:12:48Odwójcie.
00:12:51Odwójcie.
00:12:54Odwójcie.
00:13:01Odwójcie.
00:13:05Odwójcie.
00:13:05Jak się tutaj spotykali, wtedy byli dopiero zaręczeni.
00:13:11Panienki jeszcze wtedy na świecie nie było.
00:13:13A jakżeby mogło być inaczej?
00:13:15To też ja mówię, że nie było.
00:13:18Florka.
00:13:19Super.
00:13:21Oj, taki puszczy panienko chyba na całym świecie nie ma.
00:13:27A dziwiłem się zawsze, czego te kaczory tak hałasują.
00:13:32Dam ja mu kaczory.
00:13:34Ja mu dam polewanie.
00:13:39Ale odważny ten klusowy, no no.
00:13:41Żeby tylko do awantury nie doszło.
00:13:42Powinien do Grzegorz poczęstować kulko i koni, Lord.
00:13:45Nie kadaj gluc, dobrze?
00:13:57Ja myślałem, że to jakiś psu brat,
00:14:00a to jaśnie książę z tuże rogów wrócił z zagranicy.
00:14:09Aniu, popatrz jaki śliczny chłopie.
00:14:11Lorka, skoż do wody, bo się już zapaliła.
00:14:13Głupie jesteś sam, skoż.
00:14:15Przecież to wcale nie kursowne.
00:14:25Andrzej Olenkowicz, sąsiad państwa.
00:14:28Poluję tutaj z upoważnienia pana kościerszy, a tymczasem samo malże nie zostaną upolowany przez Grzesia.
00:14:34Boże, uchowaj.
00:14:35Ja od razu wiedziałem kto to...
00:14:37Od razu po strzelę poznałem, że to jasne pan książę.
00:14:41Ale się wdarłem tutaj do państwa jak intruz.
00:14:44Czem się mam okupić?
00:14:45Jeżeli chodzi o mnie, to przyjdzie to panu z łatwością.
00:14:47Jestem wściekle głodna.
00:14:48Nie, bo i ja jestem głodny jak wilk.
00:15:13Ale z panią to bym nie poszedł na polowanie.
00:15:15Dlaczego?
00:15:15Bo by mi pani wszystką zwierzynę z całego lasu wyploszyła.
00:15:18Mnie się zdaje, że przy mnie to by panu zwierzyna nie była w głowie.
00:15:21O, nie wiadomo, nie wiadomo.
00:15:23Dla mnie polowanie to grunt.
00:15:26Chociaż właściwie mógłbym przecież panią związać.
00:15:29O, dziękuję panu bardzo. Pan jest bardzo uprzejmy.
00:15:31No, a gdybym krzyczala?
00:15:34Zakneblowałbym usteczka.
00:15:35O, chyba że całusem, bo inaczej to bym się nie zgodziła.
00:15:37Ależ lorka.
00:15:38No co, lorka, lorka, lorka.
00:15:40No to się na mnie gapicie.
00:15:41Przecież całus to nie grzek.
00:15:49To cyganie panienko.
00:15:51Niedaleko stąd mają obóz.
00:15:54A może tam pójdziemy, dobrze?
00:15:56Tak, tak, chodźmy tam.
00:15:58Doskonany pomysł.
00:16:01Co, lorka, lorka, lorka.
00:16:18To jeszczego, BEJ.
00:16:21Kye, nie ludzi strąd tutaj cała.
00:16:26Kye, nie naсп rocketsa.
00:16:30KWAŻO
00:16:31NIEL
00:16:31Lewatka
00:16:31Dzień dobry!
00:16:39Staliście w zeszłym roku w moich lasach. Przypominacie mnie sobie.
00:16:43Książę z dużo rogów, no poznaję. Jakże?
00:16:48To moja żona, królowa.
00:16:51A to chyba wasza.
00:16:53Ależ nie.
00:16:55A to sobie weźcie za żonę.
00:16:57Ładna.
00:16:59Ładna.
00:17:03Czy pań się na tym zna?
00:17:05No.
00:17:07Ładna.
00:17:15Hu...
00:17:31KONIEC
00:18:01KONIEC
00:18:27KONIEC
00:19:06KONIEC
00:19:15KONIEC
00:19:16KONIEC
00:19:16KONIEC
00:19:16KONIEC
00:19:17KONIEC
00:19:17KONIEC
00:19:17KONIEC
00:19:17KONIEC
00:19:18KONIEC
00:19:18KONIEC
00:19:19KONIEC
00:19:20KONIEC
00:19:20KONIEC
00:19:34KONIEC
00:19:35Dość już tych głupstw. Chodźmy pan do Aniu.
00:19:37Niech mówi, chce wiedzieć.
00:19:38Ja nic nie widziałam. Stara jestem. Oczy źle widzą.
00:19:45Co panią mogą obchodzić majaczenia starej wariaszy?
00:19:48Nie, ja muszę wiedzieć.
00:19:50Chcesz wiedzieć, panienko?
00:19:52Chcę.
00:19:55Lekka rączka, ciężkie życie.
00:19:59Panie, Bóg ciebie kocha.
00:20:03Ty pokochasz jednego z nich.
00:20:06A ten, którego pokochasz, ten zginie przez ciebie.
00:20:12Ten umrze przez ciebie.
00:20:15Ładne perspektywy dla pani wybranego, pan no Aniu, prawda?
00:20:18No chodźmy, chodźmy.
00:20:29Śliczna jest ta wasza panielka, Grzegorzu.
00:20:32Posiadajcie się.
00:20:33Dziękuję.
00:20:35Ładniejszy i lepszy jej to już chyba na całym świecie nie ma.
00:20:39Tylko ten jej stryj.
00:20:41Co, pan kościersza?
00:20:43Aha, szkoda jej.
00:20:45A co takiego?
00:20:47Eee.
00:20:48Ogadajcie się, Grzegorzu.
00:20:49To gum czarta.
00:20:51Co takiego?
00:20:53Aha.
00:20:54W więzieniu by jej lepiej chyba było biednej.
00:20:58Eee, pan kościersza jej nie puści, bo musiałby wszystkie jej majątki oddać.
00:21:04Ach, tak, tak.
00:21:06Bywało, że ten ułów z sąsiedztwa zajeżdżał i o panienkę się starał.
00:21:12Ale pan kościersza od razu wszystkich przeganiał.
00:21:16Tak, tak, jaśnie panie.
00:21:18On jej nie puści.
00:21:20Każdy krok jej zna.
00:21:23Bo jemu sam czar służy.
00:21:27Byli tacy, widzieli.
00:21:31Więc to tak.
00:21:37A...
00:21:38Aniu.
00:21:40Hmm?
00:21:41Podobał ci się?
00:21:43Kto?
00:21:44O, niby nie wiesz kto.
00:21:46Ten książek.
00:21:48Nie wiem.
00:21:49Był mnie bardzo.
00:21:51Śliczny klopak.
00:21:52Ja mu się też bardzo podobałam.
00:21:54Widziałam jak mu się oczy świeciły, kiedy się na mnie patrzała.
00:21:56Gorka przesłuch.
00:21:58Ty mu się też spodobałaś.
00:21:59Tylko, że z ciebie to taka ślamazara.
00:22:03Ach, że on tak do nas przyjechał.
00:22:28Pana Ewelino.
00:22:31Tak.
00:22:33Pana Ewelinciu.
00:22:34Słucham.
00:22:35Pana Ewelinciu.
00:22:37A, Pana Ewelinciu.
00:22:39Pana Ewelinciu.
00:22:40Czego pan chce?
00:22:41Niby to pani nie.
00:22:42A wiem, wiem.
00:22:43Dlatego wcale mnie to nie interesuje.
00:22:45Pana Ewelinciu.
00:22:47No widzi, pan zgubił panu.
00:22:48Bo ja serce przez panią zgubiłem i nikt się nade mną nie lituje.
00:22:53Że też się panu jeszcze nie zludziło.
00:22:56Kosze od pani dostawać nie.
00:22:58I nigdy mi się nie zbudzi.
00:23:00On jest diablisą, demonem, wampirem.
00:23:04Jestem, jestem, jestem.
00:23:06Przepraszam bardzo.
00:23:07Czy zastanawiam pana jakoś cieszę?
00:23:09Jest w polu.
00:23:21Nie, wczoraj tyle nam opowiadały o spotkaniu z księciem.
00:23:24Co on tam wyrabia?
00:23:26Co?
00:23:26No ten tam w górze.
00:23:36Święta, Clotildo.
00:23:37Nie, to nic.
00:23:38To tylko takie figle akrobatyczne.
00:23:54Gdybym nie był tylko lekki kapotarz,
00:23:57to byście państwo dzisiaj moje kosteczki na polu zbierali.
00:24:02Uuuu.
00:24:03Noga, noga.
00:24:09Ojej, ojej.
00:24:11Ojej, ojej.
00:24:15Uj, noga, noga, noga.
00:24:17Oj, zaprowadźcie pana do pokojów gościnnych.
00:24:19Każe tam posłać.
00:24:21A może bym mu dać coś jeść?
00:24:23Grusieczkę.
00:24:24O, troszeczkę?
00:24:25Dobrze, grusieczkę do łóżeczka.
00:24:27Pójdziecie, panie?
00:24:28Pójdziecie, jak pójdziecie?
00:24:29Chyba na twoich nogach.
00:24:30Można i na mojej.
00:24:31No dojazdami.
00:24:32No dojazdami.
00:24:36No ja nie przepuszczałem,
00:24:38że mnie to na rękach dosić będą.
00:24:40Przepraszam bardzo, ja zapomniałem się przed twarcem.
00:24:42Jestem okrztam.
00:24:45Zakrztusić cię można, co?
00:24:48Okrztam.
00:24:50Okrztam.
00:24:53A to co?
00:24:55Pan pozwoli, okrztam jestem.
00:24:57Bardzo mi przyjemnie.
00:24:58Kazałam przygotować pokój gościnny,
00:25:00bo pan okrztam nie mógłby się teraz ruszyć.
00:25:03No na co czekasz?
00:25:04Zanieś pana.
00:25:09Nie ta katastrofa kazała targnąć do sąsiada.
00:25:13Czy ma pan na myśli wczorajszą eskapadę cygańską?
00:25:17O, nie.
00:25:18Tam było bardzo wesoło.
00:25:21Nieprawdaż panu, Noro?
00:25:23O, tak.
00:25:24Nawet mi się to wszystko śniło.
00:25:26Co, pani?
00:25:27Tak.
00:25:28Nie się pani śniła przez całą noc.
00:25:30Naprawdę?
00:25:30Cóż to, panie, zostanę nudystkami?
00:25:32Ujej, przepraszam bardzo.
00:25:33Ojej, aha, ujej teraz.
00:25:35A, wiem.
00:25:37Śliczna jest panna, Dora.
00:25:58Już miesiąc tu siedzę przez tę przeklętą ambionetkę.
00:26:02Czekaj, bratko, aż ją zreperują.
00:26:04A co, źle tu panu?
00:26:05A źle, to przyjemnie człowiekowi patrzeć, jak pani flirtuje z księciem Andrzejem?
00:26:10Cicho, bo usłyszą.
00:26:11Nie, diabła tam usłyszą.
00:26:14Kury, pasjansę, to wszystko, co tu ludzie interesują.
00:26:31Wychodzi, jak Boga kocham, wychodzi.
00:26:35Wyszedł, ha, ha, ha, ha, ha.
00:26:38A może byśmy pan Ewelinciu z tego powodu coś zjedli, co?
00:26:42Kuszeczka.
00:26:46Naprawdę, zrozumieć nie mogę, jak taka piękna kobieta, jak pani, może wytrzymać w tej gluszy?
00:26:53To wiem, może już niedługo.
00:26:57A czy poza mną już nikogo pan tu nie dostrzy?
00:27:05Cóż, kiedy pan na Ania chodzi jak w żalobie.
00:27:09I ja nawet wiem, dlaczego.
00:27:11O, to ciekawe.
00:27:13I pani też wie.
00:27:14Nie domyślam się nawet.
00:27:19Doprawdy?
00:27:20Doprawdy.
00:27:22A ja ci powiadam, Jasiu, że wszystko zaczęło się od chwili, kiedy książę tu przyjechał i zaczął smalić cholewki do
00:27:28lorki.
00:27:29Nie, niemożliwe.
00:27:30I jak to niemożliwe, no co, ty sam nie widzisz, chodzi smutna, taka, jakby chora była.
00:27:36Bo za mało jada. Najlepsze lekarstwo na wszystko to jedzenie.
00:27:41Tak, dla pana, ale nie dla takiego kwiatuszka, jak Ania.
00:27:45Bożym talem.
00:27:47Idź do niej, Jasiu.
00:27:50Ach, straszna to rzecz, ta miłość.
00:27:53Mnie to, pani mój, zwłaszcza jak się ma do czynienia z taką okrutnicą jak pani.
00:28:02Aniu, jesteś ostatnio dziwnie smutna.
00:28:06Zdaje ci się, Jasiu.
00:28:08Wyobraź sobie, panna Ewelina twierdzi, że to dlatego, żeś zakochana bez wzajemności o Lelkowiczki.
00:28:17Ja zakochana?
00:28:20Także coś?
00:28:21Od razu mówiłem, że to nieprawda.
00:28:23Tym bardziej, że Kosieszan nie patrzyłby wtedy na niego tak łaskawym okiem.
00:28:27Myśli, że lada dzień oświadczy się o rękę lorki.
00:28:32Dobry wieczór państwu.
00:28:34O, oj, oj, oj, jaki pan mokry.
00:28:37Złapała mnie w pobliżu ulewa, pozwoliłem więc sobie poszukać u państwa schronienia.
00:28:41Ale bardzo prosimy, bardzo.
00:28:43Bardzo prosimy.
00:28:44Witam księcia.
00:28:46Witam.
00:28:48Aniu, nie widzisz?
00:28:50Książę przyjechał.
00:28:55Witam panią.
00:29:01Myślę, że po takiej kąpieli kieliszek dobrej nalewki na pewno księciu dobrze zrobi.
00:29:07Jak konsyliarz myśli?
00:29:09A ja myślę, że dobra nalewka zawsze dobrze robi.
00:29:13Prawda?
00:29:13I po kąpieli, i przed kąpielą.
00:29:15Nawet podczas niej.
00:29:30administering mówienia przyjechału pokałów.Wow.
00:29:42O...
00:29:43A ja
00:29:58Czy mógłbym prosić o ołówek i kawalek papieru?
00:30:03Chciałbym na szkicować.
00:30:05Nie? Zaraz.
00:30:13Ołówek i kawalek papieru?
00:30:14Proszę.
00:30:22Ją?
00:30:24Ach tak.
00:30:26Nie przeszkadzam panu.
00:30:31Współczuję ci.
00:30:33Pan Andrzej próbuje na tobie swych malarskich talentów.
00:30:37Mnie na szczęście oszczędził.
00:30:47Nie, nie.
00:30:50Współcz mesures należy na Twitter.
00:30:51Skardać szpistą sądził,
00:30:51...
00:30:58...
00:31:02...
00:31:03...
00:31:03...
00:31:03...
00:31:18Proszę, ale to wolno obejrzeć tylko pani.
00:31:39Podoba się pani ten rysunek?
00:31:42Bardzo.
00:31:47No, pokaż, no i mnie to art dzieło.
00:31:49Nie, nie, nie. Cóż to tajemnica?
00:31:52A tak, tajemnica, gdyż malarz nie chce się skompromitować.
00:32:09No, dosyć tej zabawy. Jutro o świcie trzeba wstawać. Już czas.
00:32:15Dla księcia kazać postać gościnię.
00:32:18Począc.
00:32:19Ech, no przecież nie pojedzie na taką lewa.
00:32:22Pojedzie, pojedzie, nic nie szkodzi. Zimna kot pierdobrze mu zrobi.
00:32:30Panie Andrzeju, pan oczywiście przenocuje u nas.
00:32:34Dziękuję pani za zaproszenie.
00:32:36Ale niestety nie będę mógł z niego skorzystać, gdyż wybieram się jutro o świcie na polowanie.
00:32:41Na swój zwykły posterunek.
00:32:43Więc pomimo znanej powszechnie gościnności i delikatności stryja pani...
00:33:21Panie, w noci, czas spać.
00:33:27Nie będę spał.
00:33:29A nie by dlaczego? Może pani cz chory?
00:33:32Tak, chory.
00:33:33Jezus Maria.
00:33:35Chory na serce, zakochany.
00:33:38Ojej, tak się przyleziło.
00:33:41Taka choroba od Boga pani.
00:33:45Czas się żenić pani, czas.
00:33:47Chciałabyś się mnie pozbyć Zenokciu.
00:33:50No nie, nie, nie, nie. Tylko cknij mi się.
00:33:55Zaczyń to.
00:33:58Ile to już lat, odkąd pani czadarko mysało?
00:34:02Od laty miesiące.
00:34:03Co, więc chciałabyś mnie znów kołysać, na to jestem trochę za dużo.
00:34:07Nie, nie, nie, pani czadarko.
00:34:08Tylko dzieci pani czą.
00:34:11Wnuki.
00:34:11Wnuki, od razu wnuki.
00:34:13Jeden ci nie wystarczy.
00:34:14A nie, a cóż to jest jeden.
00:34:16Sierotek, jedne to.
00:34:18To więc ile ci trzeba?
00:34:19Dwoje, troje?
00:34:20Troje?
00:34:21A to już trochę lepiej.
00:34:22Jeszcze mało.
00:34:23Moja matka.
00:34:24Świeć pani nad jej duszą.
00:34:26Miała szesnaścioro dzieci.
00:34:28I tu ojciec, świeć mu panie, martwił się, że jeszcze mało.
00:34:32To uczciwie.
00:34:34To po bożemu.
00:34:36Żeń się pani czu, żeń się.
00:34:39Tylko widzisz, ona ma dopiero osiemnaście lat.
00:34:42A opiekun nie chce jej za mąż wydawać.
00:34:44Nie chce?
00:34:45Za panicę?
00:34:47A niby dlaczego?
00:34:49Przecież drugiego takiego na świecie nie znajdzie.
00:34:51Ujumi ich leśniczy, że nie chce majątków dziewczyny z rąk puścić.
00:34:55Więc muszę się kryć z tym, że ją kocham i udawać, że kocham inną.
00:34:59Ojej, ojej, ojej.
00:35:30Ojej, ojej.
00:35:36Ojej, ojej.
00:35:42Ojej, ojej.
00:35:47Ojej, ojej.
00:35:55Ojej, ojej.
00:35:56Ojej, ojej.
00:35:58Ojej, ojej, ojej.
00:36:02Ojej, ojej, ojej.
00:36:07Lorka, co ty robisz?
00:36:09No tak.
00:36:11Chciałam obejrzeć ten rysunek Andrzeja.
00:36:14Widziałam jakżeś go chowala pod poduszkę.
00:36:16Florka, i nie wstyd ci.
00:36:18A tobie nie wstyd kokietować go za moimi plecami?
00:36:20To kłamstwo. Nigdy nie odezwalam się pierwsza do niego ani słowem.
00:36:23Tak, więc chcesz wmówić we mnie, że to nie ty za nim, tylko on za tobą się ugania.
00:36:27Ja nic takiego nie powiedziałam.
00:36:29Ale nie triumfuj za wcześnie, bo Andrzej jest mój i będzie mój, rozumiesz?
00:36:32Florycz, przecież to nie ma sensu.
00:36:34Zajmij spokój. Już mnie teraz nie oszukasz, już wiem wszystko.
00:36:37Ale nie dam go sobie odebrać. Nie dam, nie dam, Ruchomierz, nie dam.
00:36:51Pani?
00:36:52A jednak pan zgadzł.
00:36:54Pani tutaj o tej porze?
00:36:56Dowiedziałam się, że pan tutaj wyznacza spotkania idąc niby na polowanie.
00:37:03Ja pani wyznaczyłem?
00:37:05Pani Andrzej, czy wie pan po co tu przyszła?
00:37:08Muszę dowiedzieć się od pana ja czy Ania?
00:37:11Ależ pan no loco.
00:37:12Pan jest zdumiony, ale ja nie należę do rzędu tych gąsek,
00:37:15które się rękają śmiałego stawiany kwestii.
00:37:17Jestem dziewczyną nowoczesną.
00:37:19I dlatego żądam od pana wyraźnej odpowiedzi.
00:37:22Czy kocha pan Anię?
00:37:28Skąd pani to właściwie przyszło do głowy?
00:37:31Czyżby ten niewinny liścik?
00:37:35Wiedziałam, że to nieprawda.
00:37:37Wiedziałam.
00:37:38Mój kochany, niewyny, cudowny.
00:37:45Ależ panu Lorko, błagam panią...
00:37:46Nie, nie, nie.
00:37:47Wiedziałam, że pan szuka takiej kobiety jak ja.
00:37:49Taki, która nie lęka się żyć jak...
00:37:57Przecię wypuścić.
00:38:00Kocham ten problem.
00:38:08Co?
00:38:10We dwójkę?
00:38:12Z Lorką?
00:38:14Nie.
00:38:14Nie.
00:38:15Nie.
00:38:17Nie.
00:38:17Nie.
00:38:17Nie.
00:38:18Nie.
00:38:19Nie.
00:38:20Nie.
00:38:20Nie.
00:38:21Nie.
00:38:21Nie.
00:38:21Nie.
00:38:26Nie.
00:38:28No.
00:38:28Na spacer.
00:38:29Na spacer.
00:38:30A wiesz, że zdaje mi się, że wczoraj istotnie trochę za ostro,
00:38:34przetnę się sksięcia.
00:38:36Więc Ty i nie chciałbym umyślnie zrobić przygraści.
00:38:38Ale cóż znowu, dlaczego miałbym to robić?
00:38:41Nie, nic podobnego.
00:38:42Wiesz Aniu, że książe wspominał mi, że dziś wybiera się na polowanie.
00:38:46Może byśmy poszli we trójkę z Grzesią i nimi przypadkiem spotkali, bo co?
00:38:51No jak wyśniesz? Potem zaproszę go do nas.
00:38:54A to byłoby cudownie, stryjczyk.
00:38:55Tak? No widzi, no dawajcie, chodźcie.
00:39:02Co to?
00:39:08Monogram A.O.
00:39:13Andrzej Polenkowicz.
00:39:15Co on tutaj robił?
00:39:17Jakie to to może być?
00:39:18Pokaż.
00:39:23On rękę nam sobie uciąć, że to lorki.
00:39:27Powinienem panicza kazać oćwiczyć za to, że mi dziewczęta kompromituje.
00:39:32Ale niech nam się tylko tutaj pokaże u nas.
00:39:38Oddaj to panu z duże rogów i poproś, żeby bardziej na nią uważał.
00:39:44I na siebie.
00:39:47Idziemy.
00:39:49Zmęczyłam się trochę, stryj.
00:39:51O, zmęczona jesteś. Odchodź sobie z Grześkiem, a ja pójdę na przód.
00:39:59Ta bransoletka, panienko, to też myślę pana z duże rogów.
00:40:06Tak, bo to dawniej bywało panowie, niejeden kolczyki w uszach nosił, niejeden pierścionek, a niejeden znów bransoletkę.
00:40:16Nie, nie, Grzesiu, ja wiem, że to lorki.
00:40:19A ja mam wielki żal do panienki.
00:40:22Za co?
00:40:23Że panie Narego nigdy nie zajrzy.
00:40:26Dawniej panienka częściej bywała, a i jaśnie mama panienki też.
00:40:32O, jak im tylko smutno było, że...
00:40:36Dobrze, dobrze, Grzesiu, będę u was powiedział.
00:40:38Koniecznie, panienko, koniecznie.
00:40:53Dobrze.
00:40:53Lorka dała powód.
00:40:55No powód, powód.
00:40:56Młoda dziewczyna, a książę zawrócił jej w głowie.
00:40:59Kobieta zawsze powinna pamiętać o swojej głowności.
00:41:03A dlaczego mnie nie zawrócił w głowie?
00:41:05O, bo wtedy miałby ze mną do czynienia.
00:41:08A wreszcie pani, panno Ewelinciu, pani jest przecież aniołem.
00:41:14O, a lorka, no cóż, lorka...
00:41:18Gdzie jest Ania?
00:41:19Poszła na spacer.
00:41:21Zdaje się, że do Grzesia.
00:41:23Gdzie?
00:41:23Do Grzesia?
00:41:25Cóż to znowu za przyjaźń z tym Grzesiem nierożytnym?
00:41:32A, panienka.
00:41:34Cześć dobry.
00:41:35Prawda, panienka będzie łaskawa.
00:41:37No a cóż chodzi, Grzesiu?
00:41:40Panno Aniu, ja Grzesię cieszę.
00:41:45Panno Aniu, proszę mi wierzyć, to nieporozumienie.
00:41:48Grześ powiedział mi o wszystkim, więc chciałem się przed panią wytłumaczyć.
00:41:55Do zobaczenia.
00:41:56Poźn warpę.
00:42:13Do zobaczenia.
00:42:27Teraz już pani nie ma do mnie żali.
00:42:29Byłem taki zrozpaczony, ale teraz już wszystko dobi.
00:42:35Pan kuśiesia!
00:42:36Tak, tak, poznałam szczekanie jego wyszła, już jest nieraleko.
00:42:39Nie chodźmy stąd.
00:42:40Nie, nie, panienko, pies panienkę wyczuje i pobiegnie za panienką.
00:42:43Co robić?
00:42:44Co robić?
00:42:45Może ja, ja pójdę i zmylę pana kościerze, a państwo się tu zamkną,
00:42:50że niby nikogo nie ma domu.
00:42:55Pan Maniu, czego my się właściwie lękamy?
00:42:58Widzi, pan stryj nie pozwala mi widywać się z panem i gdyby nas tu zastał, to...
00:43:07Koń nas zdradzi, zapomniałem o koniu, jest tu obok wstajęce.
00:43:10Jeśli zarżym, to...
00:43:29Leć do lasu i długo trąk!
00:43:37Jakie to szczęście, żeśmy zdążyli stamtąd uciec!
00:44:01Jakie to szczęście, żeśmy zdążyli stamtąd uciec!
00:44:01Jest tam kto?
00:44:29Zdążyli!
00:44:30Zdążyli!
00:44:39Kochani.
00:44:43Pani Andrzejowa o Likonioczowa.
00:45:19Pan Kościerza chodzi po lesie i szuka moich tyłów.
00:45:21Panie, jasne panie, odpuszczcie, to ja.
00:45:28Pan Kościerza chodzi po lesie i szuka mojej trupki.
00:45:36A tymczasem, mój Grzegorzu, zanim jutro pana Kościerze poproszę o rękę panienki, pobogosławcie nam pierwszy, kto się wam należy.
00:45:44Oto moja przyszła żona.
00:45:47Moja, jasnie pani na duże rogach.
00:45:59Niech wam Matka Boska błogosławi na wspólne długie życie, na szczęście i nieszczęście, na dobrą i złą dolę.
00:46:19I nie będzie pani tęskną?
00:46:21Po kim?
00:46:22Tak to po kim? Po mnie.
00:46:23Przecież już pojutrze ja wionetka będzie naprawiona i pan Oksta...
00:46:31Rozumiem.
00:46:33Pani Ania rozpromieniowa, a pani zła.
00:46:37A jeden na pani miejscu zemścił się na tym księciu stu żrołów.
00:46:42Ja.
00:46:42Ja.
00:46:44Pani.
00:46:53Pani.
00:46:56Pani.
00:46:58Pani.
00:46:59Pani.
00:47:15KONIEC
00:47:32Poprosiłem was tutaj, aby wyjaśnić pewne dziwne rzeczy, które się dzieją.
00:47:37Do tej pory opowiadano mi zawsze, że duchy pokutują tylko w starych zamczyskach.
00:47:43A tymczasem okazuje się, że i w naszych poczciwych milczarach też są duchy.
00:47:48Duchy u nas?
00:47:49A tak, tak. Nie ja jeden o tym się przekonałem. Nie ja jeden.
00:47:53Ale i nasz gość także.
00:47:55Jak sta?
00:47:55No nie wiem, nie wiem, kogo mam podejrzewać. Ale wymagam, aby te nocne eskapady skończyły się raz na zawsze.
00:48:05Słuchaj, Jasiu. Rozumiesz chyba, że nie po to się wami opiekuje, aby zamieniono ten dom...
00:48:12Ale zwoju...
00:48:13Dobrze już, dobrze, dobrze, dobrze. W każdym razie nie ścierpię, aby twoja siostra...
00:48:18Doruś, kochanie, no co się stało?
00:48:21Bo widzisz, ja nie mogłam tego znieść, że Andrzej mnie odtrącił, że on ciebie kocha.
00:48:27Ale...
00:48:27Wiem, wiem. Ja wyczytałam wszystko z twojej twarzy.
00:48:31I żeby się zemścić na nim, na wszystkich, na całym świecie, tej nocy.
00:48:35O, kształt.
00:48:37Norka, norka, jak mogłaś. Przecież to zbrodnia, zbrodnia popełniona na całej cosie.
00:48:47Nie płaszcz, nie płaszcz.
00:48:50Oczywiście sam pan chyba rozumie, że dłużej zostać pan tutaj nie może.
00:48:55A któż panu powiedział, że zamierzam tu dłużej zostać?
00:48:58Moja awionetka jutro będzie naprawiona i...
00:49:00Im prędzej, tym lepiej.
00:49:03Właśnie. I jutro mnie tu już nie będzie.
00:49:07Wynoziłem się za wszystkie czasy.
00:49:10Książę Andrzej Olelkowicz kazała się zameldować panu dziedzicowi.
00:49:14Olelkowicz, nie ma mnie.
00:49:16Czekaj.
00:49:17Idę.
00:49:19Dlaczego nie idziesz do Andrzeja?
00:49:21Wolę, żeby zostali sami.
00:49:23Andrzej przyjechał oświadczyć się o mnie.
00:49:26Oświadczyć się?
00:49:27Tak.
00:49:29Oświadczyć się.
00:49:33Jakaś ty szczęśliwa.
00:49:36No ale przecież nie możesz tam tak pójść.
00:49:39Musisz być piękna.
00:49:43Słuchaj.
00:49:44A czy kościersza się zgodzi?
00:49:45Tak, Andrzej ma moje słowo.
00:49:48Czy Ania wie o tym?
00:49:50Tak, mam jej słowo.
00:49:51O, aż słowo.
00:49:53I za moimi plecami.
00:49:56Ale to za mało.
00:49:58Za mało.
00:49:59Ania jest jeszcze dzieckiem.
00:50:01Ja się nie opiekuję i nie zgodzę się na ten związek.
00:50:04Ale dlaczego?
00:50:06Żądam odpowiedzi, dlaczego nie chce mi pan dać ani.
00:50:09Bo mi się tak podoba.
00:50:11Stryju.
00:50:12Słyszala pani odpowiedź pana kościerszy?
00:50:14Stryju, mówileś zawsze, że pragniesz mego szczęścia, więc nie zechcesz mi teraz lamać życia.
00:50:19Ja pragnę zostać żoną Andrzeja.
00:50:22Stryju.
00:50:22I nie zostaniesz nią nigdy.
00:50:24Zapytaj.
00:50:25Zapytaj, co mi ma do zarzucenia.
00:50:27Chce pan wiedzieć, co mam panu do zarzucenia?
00:50:29To żeś pan kompromitował już jedną dziewczynę, którą się opiekuje, ale tej, tej panu nie pozwolę.
00:50:35To nieprawda.
00:50:36Lurka powiedziała mi, że to nieprawda.
00:50:38I pan wie dobrze, że to nieprawda.
00:50:39A to chowanie się po leśniczówkach.
00:50:41To też nieprawda?
00:50:42Ja wiem, dlaczego pan nie chce mi zacząć ani.
00:50:43Pan Seriu.
00:50:50Wolno stryjowi jako memu opiekunowi nie pozwolić na to małżeństwo.
00:50:54Ale wolno i mnie przysiądć ci, że nikogo prócz ciebie swoim mężem nie nazwę i nigdy cię kochać nie przestało.
00:51:03A ja daję panu słowo honoru, że zrobię wszystko, co w ludzkiej mocy, żeby Ania została małżoną.
00:51:18To naprawdę wszystko się we mnie burzy.
00:51:21Chłopat jak złoto, zacnej rodziny, bogaty.
00:51:25I dlaczego on ich rozdziela?
00:51:26Dlaczego, dlaczego?
00:51:27No wiadomo dlaczego.
00:51:29Przecież dość popatrzeć na nią, żeby widzieć, jaka jest w nią szalenie zakochana.
00:51:34Święta Klotyl do mnie tak serce woli, jak o tym myślę.
00:51:38Panno Ewelin, tylko niech pani nie myśli za dużo, bo to by pani mogło zaszkodzić.
00:51:43Może by pani co zjadła, co?
00:51:46Najlepsze lekarstwo na wszystkie zmartwienia to jedzenie.
00:51:49No tak, to prawda.
00:51:51A może by pan także, to coś pani mizernie.
00:51:53Może wejść, mizernie wygląda?
00:51:56No to ja zjem grusze.
00:51:58Gruszeczkę.
00:52:03Ja tego nie przeżyję.
00:52:05Ja tego nie przeżyję.
00:52:07Nie, żonurko, zobaczysz, wszystko będzie dobrze.
00:52:10Nie, nie.
00:52:11Kościerza się nie zgodzi, zobaczysz.
00:52:13Nie bój się, Andrzej da sobie rady z tym oprawcą.
00:52:17Taki, taki tyran, taki kat, taki, taki szympans.
00:52:26Wejść!
00:52:28Czego chcesz?
00:52:30Na pewno przychodzisz w sprawie lotki.
00:52:31To sprawa dawno załatwera.
00:52:33Nie mówmy o tym, nie, nie w tej.
00:52:35Nie w tej?
00:52:36W sprawie Ani.
00:52:38Wój, ona płacze, rozpacza, mówi, że tego nie przeżyje.
00:52:41Ach, to rozpacz Ani tak cię wzruszyła.
00:52:43Wój, jej nie zna, ona gotowa popełnić jakieś szaleństwo.
00:52:46Ona go kocha, ona go naprawdę kocha.
00:52:48Więc to o Anię ci chodzi.
00:52:50Pozwól wuju, żeby się pobrali.
00:52:52Oni będą szczęśliwi zobaczyć.
00:52:54A dlaczego tak bardzo zależy ci na temat, aby się pobrali?
00:52:57Oni jej żali.
00:52:58A dlaczego ci jej żali?
00:53:01Ja ci powiem, Jasiu.
00:53:04Bo się w niej kochasz.
00:53:06A tak.
00:53:10Kochasz się, Jasieńku.
00:53:12Tak samo jak tamten.
00:53:16Wszyscy chcielibyście mi ją zabrać.
00:53:18Wszyscy.
00:53:19Ale nikt mi jej nie będzie.
00:53:20Ja teraz wiem, ty sam się w nie kochasz.
00:53:22Przecz!
00:53:23Boże, co to?
00:53:24Przecz!
00:53:26Wynosić się z tego domu!
00:53:28Ty i twoja siostra!
00:53:30Jeszcze dziś!
00:53:31Przecz!
00:53:37To niej.
00:53:41To niej.
00:53:48To niej.
00:53:52To niej.
00:53:56Tres łizes.
00:53:56Niej.
00:53:57To niej.
00:53:57To niej.
00:53:58Paah.
00:53:59To niej.
00:54:00To niej.
00:54:02To niej.
00:54:03To niej.
00:54:05Duśogiony.
00:54:09Przestraszyłaś się, Zenopciu.
00:54:12Przysiadłam sobie trochę, taków posłuchać, na kwiaty popatrzeć.
00:54:19I naraz widziałam mi się głupi, że mam 16 lat i że to moja matka przyłapała mnie,
00:54:25jak nic nie robię i na drzewa patrzę.
00:54:28A to pani, co?
00:54:31Widać ten znak, że za długo żyję na świecie.
00:54:34Co też ty mówisz, Zenopciu?
00:54:38Jeszcze mnie przeżyjesz?
00:54:40Niech pani rzuciuje takie słowa.
00:54:43Tylko mi żal, że już tych wnuków miańczyć nie będę.
00:54:51Nic nie mogę zrobić.
00:54:53A już przecie miesiąc upłynął.
00:54:56Pojechać tam nie pojadę.
00:54:59Ten przeklęty kościesza tak Anie pilnuje, że Ani marzyć o przesłaniu jej choćby jakiej kartki w tajemnicy.
00:55:05Paniczu, jeżeli nie można w tajemnicy, to posłać bez żadnej tajemnicy.
00:55:12No przecież wy się nie macie z czym przed światem kryć.
00:55:16A do takiej czystej, niewinnej miłości jak wasza, sam Bóg z nieba się uśmiechał.
00:55:21Zenopciu, masz rację kochana.
00:55:24Nie będę dłużej czekał.
00:55:51Czego chcesz?
00:55:53Książe, pan z duże rogów przysyła paniency.
00:55:58Książe, pan kazał oddać, więc oddaję jej taki rozkaz.
00:56:02Nie dopuszczę do skandalu, błagam.
00:56:05Dziękuję wam bardzo.
00:56:09Pokaż ten list.
00:56:20To pani wina.
00:56:21Co moja wina?
00:56:23Jaka ci tam?
00:56:24Pani wina.
00:56:25Te romanse Ani.
00:56:26Zamiast jej pilnować, to romansujesz pani z tym konowalem.
00:56:31Romansuję?
00:56:32O świętak!
00:56:42Panie Kościasza.
00:56:43Pan czego to znowu?
00:56:44Panie Kościasza, ja mogę znieść to, że pan nazwał mnie konowalem.
00:56:49Ja mógłbym znieść nawet to, że pan tę najszlachetniejszą osobę, której pan z rzemyka od bucika nie wal...
00:56:55Co? Co takiego?
00:56:57Nie wal z bucika od rzemyka odschnurować, że pan tę zacną osobę szkalnicz.
00:57:01Ja bym to jeszcze mógł mieć z bólem serca.
00:57:04Ale to, że pan więzi Anię...
00:57:07Wierczeć!
00:57:07Że pan więzi Anię, żeby zagarnąć jej majątkiem, tego nie zniosę.
00:57:12I dlatego, żeby na to nie patrzeć, wyjeżdżam.
00:57:15Żeby noga pańska tutaj więcej nie postala.
00:57:17O moją nogę może pan być spokojny.
00:57:19Tak samo jak o to, że książe Andrzej postawi na swoim, czego mu z serca żyje.
00:57:25Wyjdź stąd!
00:57:26No to idę.
00:57:38Powiedziała mu, co o nim myśli.
00:57:40Tak.
00:57:41Był przerażony.
00:57:42Z bladu.
00:57:43A ja jadę.
00:57:46Bryczka już czeka.
00:57:47Święta Klotyldo!
00:57:49Wszystkich stąd wygania.
00:57:50Jaśka, lorkę.
00:57:52Teraz znowu pana.
00:57:54Ja cieszyłbym się nawet, gdyby nie to biedactwo.
00:57:58No i pani.
00:58:00Święta Klotyldo!
00:58:01Zostać tutaj sama.
00:58:03Bez pana.
00:58:04Pana Ewelino.
00:58:06A może pan maje rację, żebym konował?
00:58:09Bo przecież ja jestem właściwie tylko weterynarzem.
00:58:12Ja wolę pana, niż nie wiem jakiego ginekologa.
00:58:14O panu Ewelinciu!
00:58:18A gdybym tak kiedyś, niby, że tak powiem, że tak powiem, urządził się jakoś w miasteczku.
00:58:25Pana Ewelino, ja już tysiąc razy dostałam od pani Kosza. Po raz ostatni.
00:58:31Czy mogę prosić o panie Fenke?
00:58:34Tak, tak.
00:58:35O panu Ewelino.
00:58:38O ty moja koncyliarowo.
00:58:41Chociaż prawda, ja jestem tylko konowalą.
00:58:44Ja chcę być konowalową.
00:58:47O ty moja konowalusiało.
00:59:29O pokażę listę.
00:59:30To list do mnie stryju.
00:59:32Paniu, nie draży mi mnie.
00:59:34Nie ścierpie spisków przeciwko mnie w moim domu.
00:59:36Daj to.
00:59:37Nie!
00:59:38To podłość!
00:59:43O lotr, lotr.
00:59:46Ja mu pokażę!
00:59:48To nic nie pomoże.
00:59:50List mi wydarneś, ale Andrzeja z serca wydrzeć sobie nie dam.
00:59:57Choćby mnie tu więzią.
00:59:58Choćbym miała umrzeć.
01:00:01On.
01:00:01Tylko on.
01:00:13Zawsze.
01:00:14Zawsze będę kochać tylko Andrzeja.
01:00:16Nie dam ci nikomu.
01:00:18Zostaniesz ze mną na zawsze, na zawsze.
01:00:20Nikt.
01:00:20Nikt mi cię nie wygrze.
01:00:22Ale będziesz, będziesz tylko dla mnie.
01:00:24Mamo!
01:00:25Ratuj!
01:00:26Stój!
01:00:46Więc czekaj na mnie.
01:00:48Co się stało?
01:00:51Co się stało?
01:00:52Co się stało?
01:00:53On mi powiedział, że...
01:00:54Kto?
01:00:54On jest stryjko, ścieżka.
01:00:56Że dlatego nie chce Andrzeja, że...
01:00:58Że on stało.
01:00:59Święta Klotyna.
01:01:00O, do...
01:01:01Więc teraz już nie tylko o majątek mu chodzi,
01:01:03ale jeszcze chciałby o Hań.
01:01:06Ratujcie, ratujcie.
01:01:07Ale co robić?
01:01:08Co robić?
01:01:09Nie muszę stąd uciekać.
01:01:36Zdjęcia.
01:02:03KONIEC
01:02:25KONIEC
01:02:52KONIEC
01:03:10KONIEC
01:03:13KONIEC
01:03:15KONIEC
01:03:23KONIEC
01:03:27Ani! Ani!
01:03:50Cze, Ania?
01:03:51Ania! Ania!
01:03:55Ażytiwiście, gdzie Ania?
01:04:50Ażytiwiście!
01:04:51Ania Panicza też czeka na swoją przyszłą panią i doczekać się nie może.
01:04:55Dobrze, babciu, powiem. Tylko jak do panienki się dostać?
01:04:59Andrzeju!
01:05:01Aniu!
01:05:01Aniu!
01:05:03Aniu!
01:05:04Anulko!
01:05:05Skądże Ty tutaj?
01:05:06Aniu!
01:05:08Aniu!
01:05:08Aniu!
01:05:09Aniu!
01:05:09Uciekła!
01:05:11Uciekła!
01:05:12Po nim nie lep!
01:05:13Peszłam lasem i uciekłam do Ciebie!
01:05:17Przez las sama!
01:05:20Wierzę ten kościesza!
01:05:23To i co?
01:05:24Jest!
01:05:26U księcia w tuż rogach!
01:05:28Wrzesz!
01:05:31A kiedy mi już zostaniesz poślubioną, prowadzę Cię w białym welonie do tego starego domu.
01:05:39Prowadzę Cię jak niegdyś ojciec mój wprowadził tu moją matkę.
01:05:43Przeżyjemy tu długo i szczęśliwie całe życie.
01:05:48Andrzeju!
01:06:11Sądzę Aniu, że dość długotrwala już ta sielanka.
01:06:15Panie kościesza, Ania powiedziała mi o wszystkim.
01:06:22Więc?
01:06:24Więc albo Ania wróci do Wilczar jako moja narzeczona, albo nie wróci tam wcale.
01:06:28Brawo, brawo. Podoba mi się Twój narzeczony.
01:06:31Teraz dopiero widzę, że będę mógł śmiało powierzyć Ciebie jego opiece.
01:06:38Stryju, więc zgadasz?
01:06:39No cóż mam robić? Muszę, muszę.
01:06:42Ale ponieważ zbyt dużo się mówi o tej Twojej eskapadzie,
01:06:46więc myślę, że trzeba będzie nadać temu Waszemu narzeństwu bardziej oficjalne formu.
01:06:52A więc narzeczeni niech żyją!
01:06:55Niech żyją!
01:06:56Niech żyją!
01:06:57A o świcie proszę wszystkich Państwa na polowanie.
01:07:14A o jesteś, no dobrze.
01:07:18Niech żyją!
01:07:20Więc jutro na polowanie.
01:07:22I wtedy...
01:07:26Rozumiem!
01:07:28Rozumiem!
01:07:28Rozumiem!
01:07:29Rozumiem!
01:07:30Rozumiem!
01:07:30Rozumiem!
01:07:32Rozumiem!
01:07:43Rozumiem!
01:07:45Rozumiem!
01:07:46Rozumiem!
01:07:59Rozumiem!
01:08:00Z lino musimy jechać za pasami, bo oni tam z glodu pomrą!
01:08:04Oni to Andrzej, co?
01:08:06Pan dolinciu, jedziemy.
01:08:08Bryczka czeka.
01:08:09No to jedź naprzód, a ja tam później przyjadę.
01:08:13Byłbane!
01:08:22Z lino wyśc тобiusz!
01:08:23Z lino.
01:08:24Z lino.
01:08:31Z lino.
01:08:32Z lino.
01:09:00KONIEC
01:09:11KONIEC
01:09:12KONIEC
01:09:14KONIEC
01:09:31KONIEC
01:09:35KONIEC
01:09:36KONIEC
01:09:37KONIEC
01:09:37KONIEC
01:09:37KONIEC
01:09:38KONIEC
01:09:38KONIEC
01:09:39KONIEC
01:09:40KONIEC
01:09:41KONIEC
01:09:42KONIEC
01:09:46Andrzeju, Andrzeju, Ty nie możesz umrzeć.
01:09:49Andrzeju, Ty nie możesz mnie zostawić. Andrzeju!
01:09:51Anio, Anio, Anio moje, nie, nie powiem.
01:09:59Panie, panie ujbani, panice ujbani.
01:10:03Anio, Anio, Anio!
01:10:45KONIEC
01:11:16KONIEC
01:11:45KONIEC
01:12:32KONIEC
01:12:33KONIEC
01:12:33Na to wyjańczyłam cię, na to wyhodowałam, syneczku.
01:12:45Dzieci twoje niańczyć miałam, nuki i nie mać mnie.
01:12:57Zły los zabrał cię.
01:13:07Dzieci jedno na imię.
01:13:52Dzieci jedno na imię.
01:14:19Dzieci jedno na imię.
01:14:24Pamiętasz, pamiętasz jak grześ nas błogosławi?
01:14:29Szczęście, nieszczęście na dobrą, złą dolu.
01:14:36Dzieci jedno na imię.
01:14:37O, już musisz odwiedźć.
01:14:41Ale to ja nie trzeba.
01:14:44Do jutra.
01:14:53Dzieci jedno na imię.
01:14:55Dzieci jedno na imię.
01:15:08Dzieci jedno na imię.
01:15:12Dzieci jedno na imię.
01:15:36A nie.
01:15:41Chcesz mnie wydać?
01:16:01Panie, kataka litościła.
01:16:07A ja, a nie Mielego.
01:16:19To on, to on, on mnie na bój. On!
01:16:44KONIEC
01:16:46KONIEC
01:16:48KONIEC
01:16:49KONIEC
01:16:50KONIEC
01:17:01KONIEC
01:17:15KONIEC
01:17:16KONIEC
01:17:21KONIEC
01:17:23Rozumiesz?
01:17:31Nie patrz się tak na mnie.
01:17:33Nie patrz się tak na mnie.
01:17:36PLEĆ!
01:17:37Czekaj!
01:18:16Aňu! Aňu! Otwórz! Słyszyś?
01:18:39Mordercy! Zabilem. Zabilem. Usunąłem wszystkich. Teraz nikt już nas nie rozdzieli. Nikt.
01:18:54Moja. Moja na zawsze.
01:18:57Jeżeli zrobisz jeszcze jeden krok, wyskoczę oknem!
01:19:00W imieniu prawa aresztuje pana. Jest pan oskarżony o współudział w morderstwie.
01:19:05Proszę z nami. Prędzej!
01:19:36Alko, przenaj świadczy. Zlituj się. Ześlij na mnie spokój. Ukuje.
01:19:48Muzyka
01:19:54Muzyka
01:20:04Muzyka
01:20:12Muzyka
01:20:13Muzyka
01:20:13Muzyka
01:20:21Muzyka
01:20:22Muzyka
01:20:26Muzyka
01:20:28Muzyka

Recommended